Skrzynki zawsze otwarte

Nie ma sklepu spożywczego, ani wielobranżowego, nie ma świetlicy, remizy strażackiej, boiska. Czy placu zabaw albo kościoła. Ani chodników, ścieżek rowerowych, skweru i parkingu, ani przystanku autobusowego. Bez centrum i społecznej integracji.

 

Wieś Skrzynki jest jedną z dwudziestu sześciu sołectw, które tworzą gminę Kórnik, administracyjnie przypisaną do powiatu poznańskiego. Leży w odległości ok. czterech kilometrów na północny zachód od Kórnika, przy drodze krajowej S11. Skrzynki się rozbudowują: wydzielane są nowe działki budowlane, powstają nowe ulice i domy. Tylko miejscowość się nie rozwija, tak jak zaplanowano. Jest sypialnią i nie ma tu prawie nic poza tym. Dlatego Beata Bruczyńska – od 2007 roku sołtyska Skrzynek w 2009 roku powołała Stowarzyszenie Otwarte Skrzynki. Prezeską została Anna Nowik. Stowarzyszenie korzysta z miejsc w sąsiednich wsiach lub uprzejmości właścicieli prywatnego przedszkola „Śpiewające włóczykije”.

Ale najpierw zorganizowano imieniny ulicy. – Nie mamy świetlicy wiejskiej ani terenu gminnego na którym moglibyśmy zorganizować jakiekolwiek wydarzenie dla mieszkańców Skrzynek. Jeśli nie ma gdzie to trzeba coś zrobić tam gdzie się da, wymyśliłam imieniny danej ulicy. Impreza się przyjęła. Zaczęłam od mojej ulicy Kwiatowej, która była najładniej ubrana z dotychczasowych solenizantek. Musiałam skrzyknąć sąsiadów aby wytłumaczyć jak to ma wyglądać, rozdzielić obowiązki, wyznaczyć kto upiecze placki – opowiada Beata Buczyńska – Naczepę, stoły, krzesła załatwiałam ja. Musiałam pożyczyć z sąsiednich wiosek. Na plakatach dopisałam: nie zapomnij o prezencie dla solenizantki. Początkowo budziło to sporo kontrowersji. Prezent? jaki? dla kogo? Początkowo mieszkańcy przynosili prezenty dla mnie, jednak wszystko było wykładane na wspólny stół. Teraz zdarza się, że prezentem jest drzewo lipy, abyśmy mogli w przyszłości siedzieć w jego cieniu. W następnym roku były imieniny ulicy Wiśniowej. Wywiązała się zdrowa rywalizacja pomiędzy ulicami, każda następna chce być lepsza od poprzedniej.

II

Beata Buczyńska, sołtyska: – O każdej wsi coś pisali w gazetach, a o naszej nie. To zdecydowałam się na kandydowanie. Wygrałam w drugiej turze wyborów. Lubię to latanie. Gdybym miała siedzieć dwanaście godzin bez komputera i telefonu, to chyba bym umarła. Lubię gdy coś się dzieje, lubię być w centrum uwagi, zainteresowania. Lubię coś załatwiać, dużo gadać. Mieszkam tu od zawsze. Mieliśmy sołtysa przez 12 lat i nic się nie działo. A skoro chcę tu mieszkać, chcę tu wychowywać moje dzieci, stwierdziłam, że trzeba coś zrobić, aby żyło się lepiej. Dosyć miałam ciemnych ulic i błota po kolana. Kąpieliska ze śmierdzącym piachem.

Teraz co roku „Otwarte Skrzynki” organizują Dzień Dziecka, Gwiazdkę, Imieniny Ulicy, wspólne Sprzątanie Świata i przygotowanie plaży nad Jeziorem Skrzyneckim.

Jedna z wizji rozwoju wsi, ujęta w Planie Odnowy Miejscowości Skrzynki na lata 2010–2020 brzmi: „Byłbym szczęśliwy, gdyby mieszkańcy byli zintegrowani i zaangażowani w życie swojej wspólnoty, a wieś posiadała nowoczesną infrastrukturę techniczną oraz rekreacyjną, która zapewniłaby możliwość rozwoju i spędzania wolnego czasu we własnej miejscowości”.

Już się trochę udało. Przestali być tylko sypialnią Poznania.
– Miejsce jest najważniejsze – mówi sołtyska Skrzynek – To tu mieszkamy, żyjemy, pracujemy, odpoczywamy, wychowujemy nasze dzieci. Miejsce gdzie sąsiad z sąsiadem rozmawia i uśmiecha się. Nasze miejsce czyli Skrzynki staja się jeszcze bardziej wyjątkowe w dniu imienin ulic. Ludzie są życzliwi. Przy stołach nie ma rezerwacji miejsc, wszyscy mieszkańcy się mieszają, Ci którzy lepiej się znają, z tymi mniej znanymi. Dzięki nowym kombinacjom ludzi, pojawiają się nowe pomysły, nowe wspólne cele. Takie są otwarte Skrzynki.

Historia o aktywności mieszkańców Skrzynek jest częścią publikacji Aktywne Społeczności. Zmiana Społeczna. Katalog Praktyk, tom II wydanej przez Centrum Wspierania Aktywności Lokalnej CAL. To zestaw ponad 30 inspirujących mini-reportaży o tym jak lokalne społeczności potrafią brać sprawy w swoje ręce.

Mieszkańcy, którzy społecznie wydają lokalną gazetę, seniorki, które spotykają się w miejskim parku, by razem tańczyć, uczniowie, którzy tworzą grę planszową na temat miasta, w którym żyją – te i wiele innych historii można przeczytać w najnowszym Katalogu Praktyk Aktywnych Społeczności. Historie są bardzo różne, ale każda z nich pokazuje w jaki sposób grupy i społeczności potrafią odkryć drzemiącą w nich energię i wpływać na otaczającą ich lokalną rzeczywistość.

Opowieści zostały zebrane przez doświadczonych animatorów Centrum Wspierania Aktywności Lokalnej CAL, którzy działają w każdym województwie i poszukują przykładów „aktywnych społeczności”. Towarzyszą im przez kilka miesięcy, poznają sposoby działania. Celem jest zrozumienie i opisanie „praktyki społecznej”, a także dostarczenie metodycznie podbudowanej wiedzy o tym, jak dalej rozwijać projekt lokalnych zmian.

Do pobrania
Aktywne Społeczności. Zmiana Społeczna. Katalog Praktyk, tom II

Publikacja została wydana w ramach projektu “Tworzenie i Rozwijanie standardów usług pomocy i integracji społecznej” . Projekt jest współfinansowany przez Unię Europejską w ramach Europejskiego Funduszu Społecznego.

Patronat medialny nad publikacją objął portal organizacji pozarządowych ngo.pl

Zapraszamy do dołączenia do listy subskrybentów Newslettera CAL. Chcesz, aby prosto na Twoją skrzynkę emailową trafiały aktualne informacje związane z Centrum Wspierania Aktywności Loklanej CAL? Już dziś dołącz do grupy odbiorców newslettera. Wystarczy wypełnić krótki formularz znajdujący się na www.cal.org.pl pod mapą CAL.

Gra w miasto, którego nie było

Start. Rzucasz kostką. Raz, dwa, trzy. Czy wiesz, że polska historia miasteczka zaczęła się osiemnaście lat temu? Było wcześniej, ale zakazane. Nie każdy mógł tu wjechać. Jeszcze dawniej, przed Bornem Sulinowem, była tu osada z XVI wieku. Nazywała się Lipka.

Wiesz, że przed pierwszą wojną światową pobliskie ziemie zaczęła wykorzystywać armia pruska? Te tereny, słabo zaludnione i trudne do wykorzystania rolniczego, bo nieurodzajne, nadawały się na poligon. Tu przebywali na przełomie lat 1917/1918 jeńcy alianccy – był tu obóz jeniecki. Po wojnie ziemie znalazły się w Niemczech. Raz, dwa, trzy. Przesuwamy się dwa pola. Dojście Adolfa Hitlera do władzy spowodowało powrót do planów budowy poligonu, jednego z największych poligonów w Europie. Czy wiesz, że to wtedy planiści przystąpili do kreślenia planów Bornego Sulinowa? Miało się nazywać Lager Linde (obóz Lipka) oraz Kłomina (Lager Westfalenhof). Powstawały budynki koszarowe dla żołnierzy, stołówki, budynki sztabowe, łaźnie, magazyny, szpital i ogromne kasyno. W pobliżu jeziora Pile powstała dzielnica reprezentacyjnych budynków garnizonu. W manewrach 1938 roku udział wziął Hitler. Czy wiesz, że chodząc po Bornem Sulinowie bez trudu można dostrzec budynki wybudowane przez Niemców? Wszystkie mają stromy dach i są pokryte karpiówką. Pamiętaj, że to tu w Bornem Sulinowie, przed wybuchem wojny koncentrowano na poligonie oddziały Wehrmachtu, które miały ruszyć na Polskę.

Zasady są proste: gra od 2 do 4 osób. Jest plansza z budynkami Bornego Sulinowa i 150 kart z pytaniami. Karty czerwone to pytania z historii radzieckiej, czarne – niemieckiej, a zielone -  najnowszej, czyli polskiej. Na pomysł gry wpadła w 2009 roku Dominika Kwinta, dyrektorka Miejskiej Biblioteki Publicznej w Bornem Sulinowie. – Na początku pomysł umarł jednak w zarodku. Produkcja gry okazała się za dużym wzywaniem finansowym, jak na możliwości biblioteki. Wciąż jednak w mojej głowie ta gra siedziała. Historia miasta jest tak tajemnicza i nieodgadniona, że chcieliśmy ją pokazać innym

Tadeusz Wojewódzki, mieszkaniec Bornego Sulinowa i pracownik Urzędu Miejskiego dodaje: – W tym miejscu, jak w żadnym innym, swoje piętno odcisnęły największe totalitaryzmy XX-wiecznej Europy. Nasze miasto było częścią ważnego garnizonu niemieckiego Wehrmachtu, a później największą bazą wojsk lądowych Związku Radzieckiego w Polsce.
Dominika Kwinta: – Ale pieniędzy wciąż było niewiele.

Zareagował Jacek Wojciechowski, dyrektor Zespołu Szkół im. Bohaterów Oflagu. Do pomocy wyznaczył nauczyciela historii, Karola Donorowicza. Znaleźli się sponsorzy.

Rzuć kostką. Jedno pole do przodu. Patrz, te budynki z płaskim dachem wybudowali z kolei po wojnie Rosjanie. Mieszkali tu radzieccy oficerowie z rodzinami, nazywa się je Leningradami, od fabryki produkującej elementy budynków, która była w Leningradzie.

Jeszcze wcześniej: 1 czerwca 1940 roku utworzono w miejsce Stalagu IIE obóz dla jeńców oficerów. Były też obozy dla jeńców z Armii Czerwonej. Po zakończeniu działań wojennych rozlokowano tu żołnierzy Armii Czerwonej. Teren został zajęty przez żołnierzy radzieckich i aż do końca pobytu Rosjan został wyłączony spod polskiej administracji, To był kawałek Związku Radzieckiego w Polsce. Z jedną różnicą – walutą obiegową był polski złoty. Wszystko inne było jak w ZSRR. W supertajnych obiektach była przechowywana broń atomowa, która miała być użyta w ataku Państw Układu Warszawskiego na Europę Zachodnią.

Nad opracowaniem gry pracowało 13 dziewcząt z gimnazjum i liceum. Najpierw musiały wysłuchać ludzi badających historię Bornego Sulinowa. Spotkania trwały 4 miesiące. Potem trzeba było opracować pytania i planszę, sfotografować budynki, stworzyć regulamin. Małgorzata Kucharska, jedna z 13 autorek gry, tegoroczna absolwentka gimnazjum, opowiada: – Duże znaczenie miały wycieczki w teren, dostarczyły wielu informacji wykorzystanych następnie w grze.

Nad wszystkim czuwali starsi: Agnieszka Soćko – Kierownik Referatu Promocji i Współpracy Urzędu Miejskiego, Dariusz Czerniawski – Kierownik Izby Muzealnej w Bornem Sulinowie, Tadeusz Wojewódzki, współautor książki „Z GPS po bunkrach” i Dariusz Tederko, miłośnik historii miasta i przewodnik.

Dominika Kwinta z biblioteki: – Problemem było znalezienie taniej i dobrej drukarni. Już na początku projektu mieliśmy umówioną jedną, jednak ani rozmiar pudełka ani sama faktura planszy nie była szczytem naszych marzeń. W pewnym momencie okazało się, że gra, która jeszcze de facto nie istniała, ma już niesamowity rozgłos. To nas przeraziło, ale i pomogło. Sława gry, która dopiero powstaje zainteresowała inną drukarnię, która na co dzień zajmuje się produkcją gier. Jeden telefon i szybka decyzja. Teraz każdy może ją kupić w Bornem Sulinowie i zagrać:

Dwa pola do przodu. Oficjalne wycofywanie wojsk radzieckich rozpoczęło się w Bornem Sulinowie 8 kwietnia 1991 roku, Po opuszczeniu miasta, było chronione przez polskich żołnierzy do 5 czerwca 1993 roku. Tego dnia uroczyście otwarto miasto dla cywilnych mieszkańców. Początki były trudne. Obiekty powojskowe musiały zostać przebudowane. W 1995 roku władze gminne zostały przeniesione do Bornego Sulinowa, a gmina zmieniła nazwę na Borne Sulinowo. Aktualnie najmłodsze miasto w Polsce liczy ponad 4500 mieszkańców. Dotarłeś do mety.

Reportaż o grze planszowej na tenat Bornego Sulinowa jest częścią publikacji Aktywne Społeczności. Zmiana Społeczna. Katalog Praktyk, tom II wydanej przez Centrum Wspierania Aktywności Lokalnej CAL. To zestaw ponad 30 inspirujących mini-reportaży o tym jak lokalne społeczności potrafią brać sprawy w swoje ręce.

Mieszkańcy, którzy społecznie wydają lokalną gazetę, seniorki, które spotykają się w miejskim parku, by razem tańczyć, uczniowie, którzy tworzą grę planszową na temat miasta, w którym żyją – te i wiele innych historii można przeczytać w najnowszym Katalogu Praktyk Aktywnych Społeczności. Historie są bardzo różne, ale każda z nich pokazuje w jaki sposób grupy i społeczności potrafią odkryć drzemiącą w nich energię i wpływać na otaczającą ich lokalną rzeczywistość.

Opowieści zostały zebrane przez doświadczonych animatorów Centrum Wspierania Aktywności Lokalnej CAL, którzy działają w każdym województwie i poszukują przykładów „aktywnych społeczności”. Towarzyszą im przez kilka miesięcy, poznają sposoby działania. Celem jest zrozumienie i opisanie „praktyki społecznej”, a także dostarczenie metodycznie podbudowanej wiedzy o tym, jak dalej rozwijać projekt lokalnych zmian.

Do pobrania
Aktywne Społeczności. Zmiana Społeczna. Katalog Praktyk, tom II

Publikacja została wydana w ramach projektu “Tworzenie i Rozwijanie standardów usług pomocy i integracji społecznej” . Projekt jest współfinansowany przez Unię Europejską w ramach Europejskiego Funduszu Społecznego.

Patronat medialny nad publikacją objał portal organizacji pozarządowych ngo.pl

Zapraszamy do dołączenia do listy subskrybentów Newslettera CAL. Chcesz, aby prosto na Twoją skrzynkę emailową trafiały aktualne informacje związane z Centrum Wspierania Aktywności Loklanej CAL? Już dziś dołącz do grupy odbiorców newslettera. Wystarczy wypełnić krótki formularz znajdujący się na www.cal.org.pl pod mapą CAL.

Szkoda by nie zrzucić bomb

Rozproszone oddziały znowu wycofują się ku Wiśle, przenikają przez lasy. Znowu wrzesień. Bomby. Ułańska szarża. Na wszystko patrzy się i cieszy cztery tysiące osób.

Tak to wymyślił Krzysztof Dyk. Od dwunastego roku życia jeździ konno, wszystko za sprawą dziadka. Pierwszym jego instruktorem był Stanisław Duszyński, przedwojenny oficer konnej artylerii. Więc Krzysztofowi jazda wierzchem zawsze kojarzyła się z ułańskim mundurem, szermierką i wojskowym szykiem. Wstąpił do Szwadronu Niepołomice, który kultywuje tradycje przedwojennego 8. Pułku Ułanów Księcia Józefa Poniatowskiego. A potem na nowo rozpętał wojnę.

– W pracy zawodowej jestem instruktorem jazdy konnej, codziennie się stykam z ludźmi, których pasjonują konie. Szczególną grupę stanowią ułani z Krakowa, Warszawy, Tomaszowa Lubelskiego, Krosna, Jasła. Są zafascynowani tradycją polskiej kawalerii i polskiej historii –mówi Krzysztof Dyk. Zaczęło się od tego, że prowadził własną stajnię w Ostrowcu. Potem przeniósł się do Bałtowa, gdzie zaczęli ściągać na manewry ułani ze Szwadronu Niepołomice, rycerze Chorągwi Sandomierskiej i członkowie stowarzyszeń zajmujących się rekonstrukcją historycznych wydarzeń militarnych.

– Chciałem wykorzystać ich obecność – wspomina Dyk – skoro już przyjechali, to czemu nie mieliby pokazać jak się musztruje? Ale skończyło się na II wojnie światowej – ze spotkań zrodził się Bałtowski Wrzesień, plenerowa rekonstrukcja wydarzeń z 1939 roku. Tu, na skraju Puszczy Iłżeckiej rozgrywały się ostatnie epizody jednej w największej bitew Września. Rozproszone i wycofujące się ku Wiśle oddziały, przenikały przez lasy, znacząc szlak zakopaną bronią. Tylko ataków ułanów na czołgi nie było.

Krzysztof Dyk: – Chcemy burzyć mity, jakoby durni Polacy, jak to pokazywały niemieckie kroniki filmowe, atakowali z szablami czołgi. Polska kawaleria w okresie II wojny światowej walczyła pieszo, a przemieszczała się konno. Podczas kampanii wrześniowej zdołaliśmy wystawić 40 pułków kawalerii, które najlepiej spisywały się spośród wszystkich formacji, czego najlepszym przykładem jest słynna bitwa pod Mokrą, w której ułani zniszczyli celnym ogniem armatek przeciwpancernych kilkadziesiąt niemieckich czołgów.

W inscenizacji biorą udział m.in miejscowi pracownicy gastronomi Jura Parku. Odtwarzają sceny potyczek, nalotów, bitew, szarż. Są autentyczne mundury, uzbrojenie, pirotechnika i scenariusz.

– Dla wielu z nas to coś więcej niż hobby. To profesjonalnie podtrzymywana tradycja, która ma dziś miejsce nie tylko na manewrach ale i na planach filmowych. Gdy trzeba nakręcić sceny z udziałem kawalerii, to zawsze jesteśmy zapraszani – mówi Krzysztof Dyk.

Największym problemem jest logistyka. – Dziesiątki ludzi i koni przyjeżdża z całej Polski. A sprzęt, który z racji wieku ma swoje prawa i potrafi zawieść? To wszystko musi zdążyć na czas. Tak, jak na froncie, wszystkie elementy muszą zagrać, by można było odnieść militarny, no a w naszym przypadku to raczej wizualny sukces.

Bałtowski Wrzesień miał dwie edycje. Ostatnia przyciągnęła na łąki między Bałtowem a Skarbką 4 tysiące widzów.

– Trzeba by tylko jeszcze – tłumaczy Krzysztof Dyk – dotrzeć do nauczycieli historii, WOS-u, żeby przyciągnąć młodzież na darmową lekcję, bo 90% widzów stanowili dorośli.

Brakuje też pieniędzy. Gdyby było więcej, można byłoby ściągnąć wozy bojowe. – Zawsze trudnym momentem jest chwila, gdy podliczamy koszty i stawiamy pytanie, czy starczy zgromadzonych pieniędzy – dodaje.

W trakcie wojny jest też obawa o ludzi, bo szarżująca w sile pięćdziesięciu koni kawaleria to masa trudna do zatrzymania. Trzeba też pilnować, żeby wszystko wybuchało o czasie. – Spóźniony, czy przyspieszony wybuch, jeśli zaistniałby zbyt blisko uczestników inscenizacji, mógł kogoś ogłuszyć – tłumaczy Krzysztof Dyk. Przed ostatnim Wrześniem niepewnością
straszyła pogoda. Po raz pierwszy nad Bałtowem miał pojawić się zrzucający bomby samolot. Pogoda mogła wszystko popsuć, a szkoda by nie zrzucić bomb.

Reportaż o Baltowskim Wrzesniu  jest częścią publikacji Aktywne Społeczności. Zmiana Społeczna. Katalog Praktyk, tom II wydanej przez Centrum Wspierania Aktywności Lokalnej CAL. To zestaw ponad 30 inspirujących mini-reportaży o tym jak lokalne społeczności potrafią brać sprawy w swoje ręce.

Mieszkańcy, którzy społecznie wydają lokalną gazetę, seniorki, które spotykają się w miejskim parku, by razem tańczyć, uczniowie, którzy tworzą grę planszową na temat miasta, w którym żyją – te i wiele innych historii można przeczytać w najnowszym Katalogu Praktyk Aktywnych Społeczności. Historie są bardzo różne, ale każda z nich pokazuje w jaki sposób grupy i społeczności potrafią odkryć drzemiącą w nich energię i wpływać na otaczającą ich lokalną rzeczywistość.

Opowieści zostały zebrane przez doświadczonych animatorów Centrum Wspierania Aktywności Lokalnej CAL, którzy działają w każdym województwie i poszukują przykładów „aktywnych społeczności”. Towarzyszą im przez kilka miesięcy, poznają sposoby działania. Celem jest zrozumienie i opisanie „praktyki społecznej”, a także dostarczenie metodycznie podbudowanej wiedzy o tym, jak dalej rozwijać projekt lokalnych zmian.

Do pobrania
Aktywne Społeczności. Zmiana Społeczna. Katalog Praktyk, tom II

Patronat medialny nad publikacją objął serwis ngo.pl

Publikacja została wydana w ramach projektu “Tworzenie i Rozwijanie standardów usług pomocy i integracji społecznej” . Projekt jest współfinansowany przez Unię Europejską w ramach Europejskiego Funduszu Społecznego.

Zatańczyłam i wróciłam

Tańczą w parku panie po pięćdziesiątce. Park jest w Białymstoku, a tańce to zumba gold, flamenco, hawajskie hula albo nawet i taniec brzucha. Tańczą i mówią: – Wiele kobiet, które skończyły pracować, dzieci wychowywać, które często męża już pochowały, nie wychodziło z domu od lat. A teraz? Malują się, ubierają wyjściowo i do parku idą.

A ta, która z sześćdziesięciolatki stała się pięćdziesiątką dodaje jeszcze: – Ja po wielu latach choroby, przestałam w ogóle się spotykać. Teraz się odważyłam. Zatańczyłam i to była wielka sprawa.
Krok podstawowy
„Trzy kobiety. Trzy przyjaciółki. Trzy nauczycielki. Trzy emerytki, matki, żony, opiekunki, córki, kochanki, kucharki” – napisały trzy lata temu, gdy zakładały Akademię Plus 50. Trzy kobiety: Barbara Adamowicz, Jolanta Wołągiewicz i Anna Sorko.
Opowiadają: – Jeszcze przed przejściem na emeryturę, zaczęłyśmy uczyć angielskiego na Uniwersytecie Trzeciego Wieku. Tam byli ludzie jak my. Szukali czegoś, co można robić, gdy skończy się już pracować.
Ale Uniwersytet był za ciasny. I miał program tylko dla starszych emerytów. A ci młodsi nie chcieli siedzieć tylko w ławach, słuchać wykładów, jeszcze nogi gdzieś się im rwały. To dla nich powstała Akademia. Potem powoli udało się wyłuskiwać z domów kolejne osoby. Akademia, choć w statucie nie ma żadnego ograniczenia płciowego, skupia głównie kobiety. Mówią w Akademii: bo to one potrzebowały jej najbardziej. Skończyły pracować, rozstały się z obowiązkami, które wykonywały od lat i nagle okazało się, że nadmiar czasu może przytłoczyć tak, jak nadmiar pracy. Albo być jeszcze bardziej nieznośny, bo za wolny czas nikt nie doceni, nie pogratuluje. Ten czas puchł jak ciasto drożdżowe i tak już miało być zawsze. Zamykały się więc same w domu jak w wieży. Te, które miały rodziny, ograniczały się tylko do niej. Mówi się: „wiek postprodukcyjny”. Tzn. że człowiek już niczego nie będzie produkował dla społeczeństwa. Łatwo poczuć się nie potrzebnym. Na Podlasiu trudno dalej pozostać aktywnym zawodowo w tym wieku. Niski jest też poziom dochodów, więc z czasem wolnym niewiele można zrobić – zapełnianie czasu kosztuje. Zresztą, nikt nie organizuje zajęć tylko dla seniorów. A to musi być inne tempo pracy, zajęcia przystosowane do kondycji, do sprawności. W Akademii miało być inaczej.
Obrót
Pomysł na Akademię Plus 50 był taki: miała rozruszać tych zasiedziałych rencistów, emerytów, bezrobotnych. Bo, mówią założycielki, ludzie nie starzeją się tak po prostu. Starzeją się, bo przestają się bawić. Akademia organizuje więc kursy językowe, wycieczki, warsztaty. A raz w tygodniu wszystkie stroją się, malują i idą do białostockiego parku, wywijać. – Na pomysł tańca w parku wpadłyśmy przy realizacji projektu finansowanego
z programu Grundtvig. W 2010 roku udało się zebrać na tańce pierwsze pieniądze – mówią Jolanta Wołągiewicz i Anna Sorko, założycielki Akademii – Zakładałyśmy, że tańczyć będzie piętnaście, a tańczy kilkadziesiąt. To wygląda jak wielki amerykański musical: tańczą nie tylko osoby z Akademii, ale też babcie i nianie, które opiekują się dziećmi i przychodzą do parku na spacer. Tańczą przypadkowi przechodnie. Na jesieni i zimą trzeba było przenieść się do galerii handlowej. Ale w następnym roku park znowu tańczył. Obok zaczęły zbierać się też grupy ćwiczące yogę, qi-gong, ktoś uprawiał nordic walking. Założycielki mówią, że Akademia jest teraz takim perpetuum mobile, jedna pani ciągnie drugą i już nie mogą przestać. Stowarzyszenie liczy dziś sto dwadzieścia osób. – Uśmiecham się częściej, chce mi się. Czuję siłę grupy, nie jestem sama – mówi jedna z tańczących. A inna zaraz dodaje, że w parku uciekło jej już dziesięć lat i z sześćdziesięciolatki stała się pięćdziesiątką: – Odważyłam się założyć spódnicę, buty na obcasie, tańczyć, śpiewać, cieszyć się i śmiać. Odmłodniałam. Jak wszystkie koleżanki z którymi tańczę. Ja nie wiem, ile one mają lat. Dla mnie są młode i piękne.
Przytup
– Choć jestem od nich młodsza o pokolenie i mogłabym dla wielu z nich być córką, zawsze znajduję z nimi wspólny język – mówi pracownica Ośrodka Wspierania Organizacji Pozarządowych w Białymstoku. Ale są też zasady: trzeba zwracać się do siebie na „ty”, po imieniu, nie ma żadnych wyjątków. Taka „pani” to zawsze dodaje lat, a tu przecież nie o to chodzi. Nie śmiać się z dziwnych pomysłów. Nie marudzić. Bo czasem się zdarza, że ktoś – mimo, że to wolontariat, praca charytatywna – marudzi i żąda więcej. – Zaraz myślą, że jesteś KO-wcem, którego zadaniem jest dostarczenie rozrywki seniorom – tłumaczą założycielki Akademii.
Wiele też brakuje. Jak zawsze pieniędzy. Na większe składki uczestniczek czy odpłatność za warsztaty liczyć nie można. Dla wielu to i tak duży wydatek. A że spotykają się tu osoby „postprodukcyjne” nie można liczyć też na Europejski Fundusz Społeczny, bo ten wspiera „produkcyjniaków”. Brakuje lokalu. No, ale to wszystko nic, mówią założycielki, skoro to co robimy, jest naprawdę potrzebne.
Ta która miała lat sześćdziesiąt, a teraz czuje się pięćdziesiątką mówi jeszcze: – Zatańczyłam i wróciłam do życia.
Historia o Akademii Plus 50 w Białymstoku jest częścią publikacji Aktywne Społeczności. Zmiana Społeczna. Katalog Praktyk, tom II wydanej przez Centrum Wspierania Aktywności Lokalnej CAL. To zestaw ponad 30 inspirujących mini-reportaży o tym jak lokalne społeczności potrafią brać sprawy w swoje ręce.
Mieszkańcy, którzy społecznie wydają lokalną gazetę, seniorki, które spotykają się w miejskim parku, by razem tańczyć, uczniowie, którzy tworzą grę planszową na temat miasta, w którym żyją – te i wiele innych historii można przeczytać w najnowszym Katalogu Praktyk Aktywnych Społeczności. Historie są bardzo różne, ale każda z nich pokazuje w jaki sposób grupy i społeczności potrafią odkryć drzemiącą w nich energię i wpływać na otaczającą ich lokalną rzeczywistość.
Opowieści zostały zebrane przez doświadczonych animatorów Centrum Wspierania Aktywności Lokalnej CAL, którzy działają w każdym województwie i poszukują przykładów „aktywnych społeczności”. Towarzyszą im przez kilka miesięcy, poznają sposoby działania. Celem jest zrozumienie i opisanie „praktyki społecznej”, a także dostarczenie metodycznie podbudowanej wiedzy o tym, jak dalej rozwijać projekt lokalnych zmian.
Publikacja została wydana w ramach projektu “Tworzenie i Rozwijanie standardów usług pomocy i integracji społecznej” . Projekt jest współfinansowany przez Unię Europejską w ramach Europejskiego Funduszu Społecznego.

II tom Katalogu dobrych praktyk – już dostępny!

Zapraszamy do lektury kolejnego tomu z serii Aktywne Społeczności. Zmiana Społeczna. Katalog Praktyk. To zestaw ponad 30 inspirujących mini-reportaży o tym jak lokalne społeczności potrafią brać sprawy w swoje ręce.

Mieszkańcy, którzy społecznie wydają lokalną gazetę, seniorki, które spotykają się w miejskim parku, by razem tańczyć, uczniowie, którzy tworzą grę planszową na temat miasta, w którym żyją – te i wiele innych historii można przeczytać w najnowszym Katalogu Praktyk Aktywnych Społeczności. Historie są bardzo różne, ale każda z nich pokazuje w jaki sposób grupy i społeczności potrafią odkryć drzemiącą w nich energię i wpływać na otaczającą ich lokalną rzeczywistość.

Opowieści zostały zebrane przez doświadczonych animatorów Centrum Wspierania Aktywności Lokalnej CAL, którzy działają w każdym województwie i poszukują przykładów „aktywnych społeczności”. Towarzyszą im przez kilka miesięcy, poznają sposoby działania. Celem jest zrozumienie i opisanie „praktyki społecznej”, a także dostarczenie metodycznie podbudowanej wiedzy o tym, jak dalej rozwijać projekt lokalnych zmian.

Ważną częścią publikacji jest opis modelu aktywnej społeczności prezentujący wzorcową „aktywną społeczność” wypracowany przez animatorów społecznych CAL. Model określa wartości na jakich opiera się aktywna społeczność (sprawiedliwość, szacunek, godność), jej cechy (twórcza, zaradna, bezpieczna itp.), oraz filary, które ją budują (tożsamość miejsca, wspólne działanie, głos, współpraca). Model pokazuje również jakiego rodzaju wsparcia potrzebują społeczności, by mogły stać się aktywne.

Zapraszamy do lektury!

Do pobrania

Aktywne Społeczności. Zmiana Społeczna. Katalog Praktyk

Więcej informacji na temat Programu Aktywnych Społeczności:
www.aktywnespolecznosci.pl

Publikacja została wydana w ramach projektu „Tworzenie i rozwijanie standardów usług pomocy i integracji społecznej”. Projekt jest współfinansowany przez Unię Europejską w ramach Europejskiego Funduszu Społecznego.

Konkurs dla animatorów społecznych

Rusza VI edycja konkursu dla animatorów społecznych im. H.radlińskiej. Pokażmy światu animatorów! Już teraz zgłoś osobę, która zasługuje na wyróżnienie

 

Są w szkołach, klubach, bibliotekach. W metropoliach, miasteczkach, wsiach. Są niewidoczni, choć są wszędzie. Chodzą w trampkach, szpilkach i kaloszach. Chodzą dużo. Trudno ich złapać.  Zostawiają ślady, po których idą inni…

Wiemy, że w Waszych środowiskach jest wielu ludzi, którzy ożywiają społeczności, są swojego rodzaju „iskrą społeczną”, dzięki której możliwa jest zmiana. Koniecznie zgłoś Animatora, który Twoim zdaniem zasługuje na nasze Wyróżnienie!

Wystarczy wypełnić formularz zgłoszeniowy online dostępny na stronie www.cal.org.pl w zakładce animacja społeczna/Konkurs dla Animatorów Społecznych.

Relacja z Ogródka Twórczości

GOPS Michałowice napisał do nas o spotkaniu zorganizowanym w ramach Kampanii Czerwiec Aktywnych Społeczności. Dziękujemy za podzielenie się swymi doświadczeniami. Innych zachęcamy do lektury!


Dni Gminy Michałowice po raz kolejny stały się doskonałą okazją  do promocji lokalnych inicjatyw i zasobów, tym bardziej, że w miesiącu czerwcu odbywa się ogólnopolska akcja pod nazwą „Kampania Czerwiec Aktywnych Społeczności”. Inicjatywie tej przyświeca hasło „Zróbmy coś dla siebie i dla naszych społeczności”. Read more

Aktywność w Kłecku

Historia Kłecka, poezja, szesnastowieczne przepisy na musztardę i masło orzechowe – a to wszystko w ramach spotkania aktywnej społeczności w Kłecku.

Relacja i zdjęcia na stronie organizatorów – Towarzystwa Miłośników Kłecka.

 

 

 

 

Strefa Lokalnej Aktywności w Kwidzynie

W trakcie Dni Kwidzyna (18 i 19 czerwca)  na terenie Stadionu Miejskiego odbyło się spotkanie organizacji pozarządowych z regionu. Celem utworzonej Strefy Lokalnej Aktywności (SLA) była promocja działań realizowanych przez III sektor i prezentacja jakości działania poszczególnych instytucji – głównie fundacji i stowarzyszeń.

W spotkaniu wzięło udział Stowarzyszenie Eko Inicjatywa, które na swej stronie udostępniło zdjęcia ze Strefy Aktywności Lokalnej. Zachęcamy do obejrzenia!

Kampania 2011 zakończona! Ślijcie relacje i zdjęcia

Dziękujemy wszystkim za zgłoszenia do Kampanii Czerwiec Aktywnych Społeczności. W sumie w ramach Kampanii odbyło się ponad siedemdziesiąt wydarzeń w Polsce. Zachęcamy do dzielenia się opowieściami ze zorganizowanych imprez. Dzisiaj zamieszczamy relację z pikniku w Krakowie.

———————————————————————————————————————————————–

Pomysłodawcą pikniku „Poznajmy się” byli realizatorzy Programu Aktywności Lokalnej działającego w ramach projektu „Pora na aktywność” MOPS Kraków przy współudziale pozostałych instytucji z rejonu dzielnicy II m. Krakowa.

Podczas pikniku na scenie można było zobaczyć występy wokalno – teatralno – muzyczne, a także wziąć udział w krótkich warsztatach hip-hopu. Wiele działo się również poza sceną, przy stanowiskach instytucji. Maluszki bawiły się w specjalnie przygotowanym dla nich kąciku, dużym powodzeniem cieszyło się malowanie twarzy i zabawy na dmuchanym zamku. Starsze dzieci własnoręcznie robiły biżuterię w kąciku plastycznym i z zainteresowaniem przypatrywały się pracy modelarzy. Osoby starsze wzięły udział w prelekcji dot. historii Grzegórzek, wysłuchały wierszy lokalnej poetki, a najbardziej uważni słuchacze mogli liczyć na nagrody w krótkim quizie poświeconym dzielnicy.

Nie lada atrakcją była przygotowana przez Straż Miejską makieta ulicy z Autochodzikami. Dużym zainteresowaniem cieszyły się dwa pieski służące w Policji, które ze stoickim spokojem znosiły wszystkie przejawy zaciekawienia ze strony dzieci.

Podczas pikniku odbyła się zbiórka surowców wtórnych. Sympatycy ekologii mogli liczyć na nagrody. Pierwsze 150 osób odebrało talony na kiełbaskę z grilla, która po tak wielu atrakcjach smakowała jeszcze bardziej.

Były konkursy z nagrodami dla dzieci, młodzieży, mam i tatusiów i wiele wiele innych atrakcji. Nad bezpieczeństwem uczestników pikniku czuwała Policja i grupa ratownictwa medycznego Paramedic.

Dziękujemy za udział w pikniku: Katolickiemu Domu Kultury im. Sapiehy, Szkole Podstawowej z Oddziałami Integracyjnymi Nr 3, Staromiejskiemu Centrum Kultury Młodzieży, Śródmiejskiej Bibliotece Publicznej, Stowarzyszeniu Lekarze Nadziei, Miejskiemu Dziennemu Domowi Pomocy Społecznej, Radzie Dzielnicy II, 5 Szczepowi Zabierzowskiemu ZHP, Grupie Paramedic, Policji, Straży Miejskiej, Krzysztofowi Satora z XD Dance Academy, Kubie Chmura ze szkółki perkusyjnej, Danielowi Kesler ze szkoły gitarowej, Ryszardowi Kocot oraz mieszkańcom: Pani Agnieszce Burda, Panu Thomasowi Schwarz, Pani Jadwidze Jankowskiej, Panu Marianowi Sroka, Pani Halinie Zajączkowskiej.

Szczególne podziękowania dla dyrekcji i pracowników Zespołu Szkół Ogólnokształcących Nr 1 za udostępnienie boiska, życzliwość i pomoc przy obsłudze pikniku. Za wsparcie i pomoc dziękujemy również Pani Kierownik Filii Nr 1 MOPS Kraków oraz koleżankom z Filii.

Nagrody ufundowali:

  • Sklep Ogólnospożywczy „Balbinka”
  • Wydawnictwo „Skrzat”
  • Centrum Zabaw Dziecięcych „Gibon”
  • Wydawnictwo „Aksjomat”
  • Cinema City
  • Restauracja Pizza Hut
  • Centrum Handlowe Galeria Kazimierz
  • Małopolski Instytut Kultury
  • „Cosinus”  Szkoły dla dorosłych
  • Lobos
  • DM System
  • Julian Sojka „Scenix” Technika Estradowa”

Ponadto część książek pochodziło z akcji „Książka za książkę”

Realizatorzy PAL Grzegórzki